23 marca 2011

ODPOCZYNEK




odbijam się po autostradzie
emocji i biegnę po korze
doznań i leżę
na kolcach życia
w chwili pomiędzy wdechem
a wydechem skradam się
pomalutku do pokoju
cisza i kładę się
na sofie wygoda i
wtulam się puch
odpoczynku





takie piśmiennicze dyrdymały
nadsyłam bo widzę, że CZELE jakoś umarło czy
jak?

10 marca 2011

śpieszmy się kochać Słońce.. tak szybko odchodzi

Słońce.. doprawdy nadaje energii i chęci do życia. Jednak jak to w życiu bywa, wszystko co dobre szybko się kończy - SŁONECZNA pogoda też. Parę dni było wypełnionych ciepłem promieni delikatnie muskających twarz - jakoś człowiek od razu lepiej się czuł. Pomimo bezchmurnej pogody, dni stają coraz krótsze - ale wprowadzają element zróżnicowania w ten cały motłoch dni brunatno, szaro - brudnych.
Genji zbliża ku finiszowi edukacji, ale coraz bardziej - ledwo żyje, przede wszystkim coraz trudniej z ogarnianiem. To już jest dziwne, jeżeli mam wyrzuty sumienia jak nic nie robię. Jednak nie potrafię pisać o dyplomie. Mogę ewentualnie skomentować to co niedawno zaobserwowałam, iż moja osoba ostatnio definitywnie irytuje otaczające społeczeństwo( oczywiście nie wszystkich). Skomentuje to tylko tak : "Pogoda jest dzisiaj wyjątkowo melancholijno-depresyjna"

moje dyplomowanie:

24 lutego 2011

baśń na dzieńdobry







powolne powiek rozstanie
przedziwnego snu przerwanie
światło w nagich źrenicach
baśń o porannych ulicach

niebawem opowiem Wam ten przedziwny sen...

spontaniczne fotografowanie budzących się Gliwic...
pojechałem tam w zupełnie innym celu, ale intuicja podpowiadała mi
"Ryba no, weź ten aparat ze sobą, no nie bądź chujem" :P
oj machałem łapami robiąc zdjęcia... ale i tak mi łapy zmarzły :D
jedyna rzecz jaką kocham w zimie to przesycone mroźną mgiełką powietrze, które przezajebiście modeluje głębię przestrzeni...

23 lutego 2011

Nie wiem jak się to dzieje,że ilość zadawanej pracy jest wprost nieproporcjonalna do doby, w której mamy ograniczone możliwości bo przecież trzeba: spać, jeść, nie mówiąc już o odpoczynku i potrzebach fizjologicznych.
Marzec nadchodzi dużymi KROKAMI, a mnie coraz dogrzej jest się ogarnąć i przeraża mnie wizja dyplomu (dyplomów - liczba mnoga.) Tak bardzo marzę o odpoczynku, chwili wytchnienia, w której będę mogła się oddać małym przyjemnościom takim jak picie gorącej czekolady, czy po prostu wylegiwanie się na trawie i spoglądanie w niebo(no musi minąć ta przeokropna zima, oczywiście) czy oglądaniu filmów, malowaniu i słuchaniu ciszy. Poza tym ostatnio szukam czegoś nowego do zdjęć, aby były one świeże, nowe i zmotywowały mnie do pracy.
Powracając do dnia dzisiejszego, przez najblizszy miesiąc będę żyła jeszcze DRUKIEM, HISTORIĄ SZTUKI, RYSUNKIEM I MALARSTWEM. Tylko wszystko pozdaję odetchnę z wielką ulgą.




genji

22 lutego 2011


No właśnie miałem się uczyć na poprawki, a zacząłem składać pomału prezentacje na festiwal. Trochę nam się w czele spięło i tu niestety nie mówię o pośladkach ale naszych relacjach. Mam nadzieje, że są to spiny pozytywne, że wyniknie z tego jakiś kompromis który wyjdzie nam wszystkim na dobre. Czasami warto zaufać, pomyśleć i się przeprosić.
Dobranoc misiaczki.
szmycu

5 lutego 2011


Wyobraźcie sobie, biegałem sobie wczoraj po Rybniku z myślą zrobienia czegoś do night and the city, patrze a tu z asfaltu ryba wystaje i fotografuje odbicia mokrej ulicy na suchym niebie, poprzez surrealistyczne okulary niemocy twórczej.
szmyc

4 lutego 2011



rybnik nocą... marny efekt bezcelowego biegania z aparatem po mokrym asfalcie nudnego miasta... ale przynajmniej nie siedziałem w domu, przewietrzyłem musk i spotkałem Szmyca :)

21 stycznia 2011

14 stycznia 2011



Oriki De Oxum... cokolwiek to znaczy, to tytuł pewnej niezwykłej kompozycji dźwięków grupy Axial, która utkwiła mi w głowie, wzniecając silną potrzebę stworzenia czegoś nowego, obrazu który zilustrowałby te dźwięki... w zasadzie nie będzie to coś zupełnie nowego, tylko kontynuacja pewnej krótkiej serii, zapoczątkowanej latem na Jasnej Górze... ten utwór niespodziewanie przywiódł mi na myśl właśnie te abstrakcyjne "krany". Słychac je w nim... słychac metaliczny jęk ich kurków, syczenie lodowatej wody, słychac i czuc mroczną, tajemniczą głębię... chciałbym już dac się jej pochłononąc, jednak materiał jest zbyt krótki aby dało się z tego skomponowac pełny obraz do tej muzycznej opowieści. Zatem jak tylko odzyskam aparat, wypłynę na głębię...

11 stycznia 2011

.


Ganjiowa ostatnio w ogóle nie ma czasu na nic
więc w ramach odpoczynku postanowiła napisać
i przypomnieć, że CZELE jeszcze nie umarło (chyba).
Poza tym wszystko tak szybko mija. Moje ostatnie ekscesy fotograficzne były conajmniej jakieś dwa tygodnie temu. I jak na razie pomału umieram od nadmiaru pracy.
Tak więc drogie CZELE jeżeli się spotkamy 15 stycznia a Genji będzie smędzić to uznajcie to za normę i w sumie nic nowego.

17 grudnia 2010

zimo

tak cóż święta tuż tuż!
jednak oprócz tego, że zimno jak skurczybyk
i chłód przenika od butów aż do szpiku kości
to gdzieś tam zagubiła się atmosfera Świąt Narodzenia Chrystusowego.
przyznam,że czekam z utęsknieniem na ciepłe spokojne święta
przyodziane w miłość i spokój.
a tak poza tym to nie próżnuję, a przynajmniej tak się wydaje
bo nie wiem naprawdę jak się nazywam. zakręt taki że HOHO.
ale jako że PIERUŃSKO ZIMNO,
to zimowy portret



genji

16 grudnia 2010


Wywołałem dzisiaj parę filmów z dziwnych małych aparatów. Zdjęcie z cyklu centrum dużego śląskiego miasta.

12 grudnia 2010

fotografia i Cienisty Napój






dodam parę słów do komentarza Klodii...
ryba się starał ale i tak jak zwykle zepsuł przemówienie :P
była wspomniana animacja Genji, przed tym jeszcze we wnętrzu herbaciarni zagościła magiczna cisza wzniecona przez fotografię Klodii... były renifery Szmycy, po reniferach i fiordach wzrok zgromadzonych w herbaciarni widzów zasypała wielka masa obrazów komercji wszechogarniających nasze śląskie miasta, innymi słowy dokumentalny projekt tandemu Szmyca - Tomek Esteta... były też moje animacje, którymi chciałem wprowadzic widzów w klimaty filmowej nocy grozy, która zapadła tuż po ostatnim slajdzie grupy CZELE...
Damski odłam CZELE niestety nie wytrzymał fizycznej presji otoczenia w wyniku czego opuścił progi herbaciarni, tracąc okazję zobaczenia naprawdę wyśmienitego kina grozy...
"Nosferatu - Symfonia Grozy"... nie taki straszny... momentami wręcz zabawny... w każdym razie mistrzostwo świata jeżeli chodzi o klimat i zdjęcia!!! Kalejdoskop genialnych obrazów, czujnie skomponowanych kadrów, wysmakowanego modelunku światła i cienia... polecam gorąco nie tylko wielbicielom dobrego kina, ale i fotografii

a co do samej ekspozycji moich zdjęc, jestem z niej jak najbardziej zadowolony nie tyle jako fotograf co przede wszystkim architekt. Celowo zrezygnowałem z białych ramek, z wszelkich ramek, ograniczyłem środki wyrazu do nagich zdjęc, swobodnie i lekko lewitujących w niewielkiej, barwnej przestrzeni herbaciarni... pozostawiło to wiele oddechu ścianom, zdjęcia wtopiły się w otoczenie, odniosłem wrażenie jakby zrosły się naturalnie z wnętrzem... byc może przez to stracą nieco na swojej oglądalności i sile przykuwania uwagi... ale cieszę się że udało mi się uzyskac właśnie taki efekt... że coś co stworzyłem harmonijnie współgra z zastanym otoczeniem... to ważne w architekturze...

wczoraj

Teraz miała tutaj wylądować ładna recenzja ze zdjęciami z wczorajszego wernisażu, ale oczywiście zapomniałam aparatu. Do tego razem z Genji i Żabą wyszłyśmy na początku pierwszego wyświetlanego filmu, ponieważ po pierwsze -było ciasno, po drugie -było ciasno, po trzecie -było coraz ciaśniej i w końcu po czwarte -bo miałyśmy taki kaprys. Oberża to jednak lepsza opcja na sobotni wieczór. Łazienka, żydek, facet przy barze, połowa szkoły przy jednym stoliku. Tak, zdecydowanie lepsza opcja.
Wracają do wernisażu -wypadło dobrze chyba, nie? Rybka się postarał, były też prezentacje, filmik Genji wywołał urocze uśmiechy na twarzach będących tam osób.
No to Klodia zrobiła swoje, może nie tak jak obiecała, ale docenić, że mi się chciało!

No to pozdrawiam Was zgredy.


Klodziak

7 grudnia 2010



wreszcie jakaś okazja na spotkanie CZELE
mam nadzieję że w pełnym gronie
przy dobrej herbatce, w retro klimacie
jeśli nam ta herbaciarnia do gustu przypadnie i jej nie zamkną po nowym roku, może uczynimy ją naszym nowym miejscem spotkań... następnym po Starej Piwnicy... szkoda że Starą zamknęli...
w każdym razie liczę na Was CZELEPRZYJACIELE :)

24 listopada 2010


W ramach tego, że po raz 2 w miesiącu wziąłem cyfraka do łapy. Centrum pewnego śląskiego miasta.
Psy srają

21 listopada 2010



phu! Ganjowa odżywa.
lecz nie na długo.
tak i żeby było
to jestem nowym CZELE-driverem
Tak dziękuje. Hura hura. hip.

wiecie co chyba się ostatnio
lekko wypaliłam artystycznie.
brak pomyślunku.
potrzebuję takiego hmmm nie wiem
pozytywnego powera
który napędzi mnie do jakieś pracy
takie LOVE powera.

a jak na razie
tu was poczęstuję moją
mięchowatą poezją...

-bez tytułu-

urzekające chwile
śpiew skowronka
blask księżyca
podmuch wiatru
żółte dmuchawce
szorstki mech

urzekająca chwila
twój śpiew
blask oczu
podmuch wydychanego powietrza
kolorowe kwiaty
szorstki uśmiech


Bleh. zawiało bredzeniem Lorc'i
znacie takiego gościa? Nie?
Fedrico Garcia Lorca?
on też pieprzył o kwiatach
motylach i innych.
Ehh ten pieprzony sentymentalizm.


genji = MARTINI




dziś, jak to w każdą niedzielę mam w zwyczaju, odwiedziłem gościnne, ciche wnętrza mojego kochanego sąsiada lasu... żaden mój sąsiad nie ma tak zajebistego hallu jak on... nieskończonośc w pięknie i bogactwie wystroju wnętrz, autorstwa samego Stwórcy... ale czym się tam zawsze najbardziej jaram... przeogromną kolekcją obrazów abstrakcyjnych, nie tych wyeksponowanych na ścianach, lecz dyskretnie wkomponowanych w dywan... chociaż te na ścianach też są niezwykłe... dziś na przykład uświadomiłem sobie że kora drzew to nic innego jak pomniejszone miliony razy dno oceanów... tak sobie pomyślałem że jest to przykład pewnej konsekwencji twórczej, dalszej inspiracji płynącej z własnych dokonań...

rozkręcam nowy projekt oscylujący wokół fotografii abstrakcyjnej...
we współpracy z moim sąsiadem... wielkim koneserem i mecenasem Sztuki...

Ryba

8 listopada 2010

fotografia obstrukcyjna



jakis czas temu czekałem sobie na autobus na przystanku pod domem kultury w Leszczynach... długo czekałem, nic się nie działo i tak z nudów spostrzegłem jak malowniczo obsrane rozmaitym glonem i brudem jest zadaszenie wiaty przystankowej... jak dobrze że miałem przy sobie aparat ^^ kilka czujnych pstryków... potem zabawa negatywem i kontrastem... abstrakcja... abstrukcja? obstrakcja? obstru... no jakaś kupa... czyli średnio jestem z tego zadowolony... kiedyś już fotografowałem podobną srakę z tej wiaty, ale tamta miała zdecydowanie bardziej dynamiczną kompozycję...

ryba sryba

2 listopada 2010

bez zdjecia

Dzisiaj bez zdjęcia, nie umiem ostatnio zrobić nic co by mi się podobało. Rozsypał mi się mój podstawowy obiektyw i czekam aż mi spłynie kasa, żeby kupić nowy. Teraz męczę się na kącie ani szerokim ani wąskim ani jasnym ani ciemnym. Pociesza mnie jedynie smak kawy i ciastka które przed chwileczką zjadłem.
"Duża czarna i serniczek"

13 mam wystawę z m6 i nie nazywajcie mnie zdrajcą to nie tak i tu i tu się staram. Oczywiście na wernisażu mnie nie będzie bo mam w kato na 16 spotkanie ze Streitem, przyjadę dopiero na pokaz prezentacji. Serdecznie zapraszam! MDK nowiny godzina ok 18.

Dzisiaj post bez mojego zdjęcia ale coś związanego z fotografią muszę tutaj dać.

31 października 2010



dziś podobno jest halloween więc straszę...
i krzyczę zza psychodelicznej ściany:
"luudzie z czeeele piiiiszcie cooooś"...
kurwa...
hehe, no...

rybka pipka

27 października 2010




CZELE odpoczywa od wystaw... ale nie od tworzenia :D teraz każde z nas indywidualnie realizuje swoje pomysły, którymi następnie wspólnie się jaramy przy piwku w Starej Piwnicy :D a piwko z inspirującą fotografią smakuje przezajebiście...
Ja osobiście powracam do eksperymentów z materią, fakturą i światłem... w zaciszu domu i makieciarni w pracowni architektonicznej...
będą zatem abstrakcje architektoniczne... będą psychodeliczne koktajle z atramentu i światła... będą pokoje dla intymnych spotkań piękna rzeczy martwych... a gdy będę potrzebował świeżego powietrza, wyjdę z płótnem na deszcz, niech pada i sam się namaluje...

ryba

13 października 2010

tutaj było zdjęcie Klodii, ale objęła je cenzura na krzywe twarze


tutaj było zdjęcie Ryby, ale tak jakoś samo bez Klodii nie pasowało :P


Oni właśnie kleją zdjęcia na sztywny podkład. Inny będący blisko nic nie robią, z niektórymi się pożegnamy.

12 października 2010

telegram zza światów

drogie dzieci stop

nakazane jest przybycie stop do boguszowic stop w najbliższą sobotę stop na wernisaż wystawy stop naszej cudownej grupy stop ponieważ jesteśmy najlepsi na rynku stop


z pozdrowieniami Klodia

o godz 19 stop
pozdrawiam szmyc

11 października 2010


Ryba dzisiaj trochę podzwonił, w związku z czym mamy plan działania na najbliższy tydzień. Dzisiaj Rybcia skoczył do Gliwic i kupił podkład pod prace podobno 20kg dzielny chłopak. Jutro jedziemy do Tych Tychów czy jakoś tak drukować odbitki. We środę ryba kruk i żaba kleją odbitki na podkład. W piątek wraca Genji i ok 15-16 jedziemy do Boguszowic się podwiesić. W zasadzie to postawić bo zabronili nam gwoździe w ściany wbijać, w ogóle burdel mały się zrobił. W sali wystawowej będziemy dostępni w sobotę ok 19-1930 (pomiędzy koncertami)postaramy się wtedy zrobić otwarcie wystawy. Potem ma być podobno jakiś performance ja osobiście nic nie wiem bo jestem sceptyczne nastawiony do działań kulturalnych.
Dzięki Ryba, że działasz mimo marudzenia 2 jednostek w grupie!
szmyc

27 września 2010

mniej więcej taka sala




tak mniej więcej (raczej więcej) prezentuje się śliczna żółciutka sala wystawowa którą niebawem wypełni twórczośc CZELE... te otwarte drzwi prowadzą do małego baru... mamy do dyspozycji powierzchnie ścian nad lustrem, filar na środku (komin chyba) na jednym końcu sali oraz krótszą ścianę naprzeciwko, postaram się załatwic sztalugi. Obok tego środkowego filara po lewej można ustawic ekran do projekcji multimedialnych.

Wizualizacje przy świetle dziennym są przygotowane w oparciu o zdjęcia więc są bliskie rzeczywistości :D W dzień wernisażu późnym popołudniem będziemy niestety zdani na oświetlenie sztuczne wnętrza, dlatego podjąłem próbę symulacji sztucznego światła, byc może tak będzie to wyglądało mniej więcej (raczej więcej :P)

ryba

23 września 2010

myśli na orbicie



Czele domaga się wpisu, a ja domagam się czasu. Więc jak? Dobry biznes chyba, co?
Jesień. Ostatecznie do nas przyszła. Nie lubię być nieuprzejma, ale to jeden z tych gości, których wyprosiłabym bez skrupułów. Okej, nie rozpisuję się dziś, gdyż czekają na mnie inne teksty, teraz trzeba wziąć się w garść.

Zbliżają się Boguszowice, myślimy and bezdomną, projekt "dnia sztuki" (na razie nie zdradzajmy roboczej nazwy ;>) już jest, wszyscy się ogarniają (praaaawdaaa?), Szmycu przed jakąś godziną dzwoniąc do mnie chce się wkręcić w portal, Ryba dopracowuje pomysły (praaawdaaaa?), Asia znowu (w końcu!) na spotkaniach czele (!), Musiek ma się ogarnąć jeszcze przed Boguszowucami (mam rację?), Genji póki co "śpi", a ja... A ja wpadam w wir szkolnych, portalowych i grupowych obowiązków. Generalnie jest całkiem fajnie.




Okej, mały pamiętnik Klodii w punkcie a), pamiętnik Czele w punkcie b), a w punkcie c) mówię, że nie chce mi się dłużej składać literek tutaj.




Klodia

16 września 2010

Powrót syna marniewytrawionego

Byliśmy z rybcią dzisiaj w B. Sala jest bardzo żółta. Myślę że jak nie będzie słońca to damy rady. Termin wernisażu mamy ustalony na 15 października o 17. Postaramy się jakoś powalczyć o przesunięcie godziny bo znowu pracujący znajomi nie dojadą na słowo wstępu :P. Prawdopodobnie wystawimy się pełnym 5 osobowym składem. (tutaj byl 3 wersowy fragment w którym jechałem muśka jednak cenzura działa)


Szmyc

15 września 2010

Szykuje się wystawa

Właśnie pisał do mnie Ryba, dzwonili do niego z DK Boguszowice, że możemy się wystawić podczas boguszowickich dni młodych. Nieoficjalnie dowiaduje się właśnie, że są zainteresowani animacjami genij i poezja klodi. Super.
Jutro jedziemy z rybą do boguszowic dowiedzieć się więcej ;)

Jednym słowem kolejny winnisaż.

Szmyc

2 września 2010



Wróciłem. narazie chce się przebić, przez to co przywiozłem, norwegię już opanowałem, ale dzisiaj podziele się obcinaniem głów na wsi. Jak w końcu oddam monitor do naprawy (od maja nie mam) to bedzie mi łatwiej.

19 sierpnia 2010

przerywając ciszę



pani (staro)modna

potężna
dębowa

chowa się za zasłoną
jak gdyby było jej wstyd
że już nie w formie
bo za duża
za pojemna
za bardzo
i zbyt

a ty-

może opróżnię
może wymienię

a przecież-

nie trzeba wiatru
aby wieszaki
to w prawo
to w lewo

więc- myśl

i opowiastki o wieczorach
w małej czarnej
i perwersyjnej czerwonej,
ale trochę

o porankach w biegu
i plamie po tamtej kawie
na białej zwiewnej

o już obcisłych klasykach

bo to nie ona
ale ty- staromodna

kompleks w szafie
szpilki na dnie




Klodia

28 lipca 2010

ganjiowe dyrdymały


Biegając nago
i stąpając boso -
- świat staje się piękniejszy.
Czy jednak świat
jest piękny
bez tego drugiego?
Co odpowiesz sięgając
po miłość?
Przeżujesz i wyplujesz...
A może pozwolisz
wpłynąć do gardła
słodkiej jak miód
lepkiej maści?
Dzięki której poczujesz
przyjemne ciepło na ciele
całym.
Drżenie w okolicach mostka
"to Serce" - pomyślisz, ale
jeszcze nie teraz.
Odrzucasz słodki miód.


Boisz się

Biegniesz oszalały
uderzając w ścianę
znowu




i znowu

KRZYCZYSZ!
jednak nikt cię nie słyszy
to w głowie:
"jestem nagi w ciemnościach!"
.

..

....
"J-EST-EM NAGI nagi nagi w ciemnościach"
Boisz się. płaczesz.
Szukasz drzwi,
ale klucza brak
Wijesz się.
Jesteś otępiały i oszołomiony

Co dalej?
NO CO?!

Pozostając w głuchej
i niemej samotności
wszystkie zmysły
jakby się wyostrzają.

zmysł słuchu:
szelest
bełkot
głos...kobiecy
"SAMA..sama jestem...jestem winna... winna..."
Zawodzenie "A A aa aaaa"
Nie jesteś sam.
wsłuchujesz się w słowa.
ponownie ten sam lament.
Ale jakby więcej
szybciejSzybciejszybciej szybciej
"samajestemsobiewinna że jesteminnaniżpowinnam"
Podchodzisz do roztrzęsionej kobiety
jest naga.SKULONA
Oczy zapatrzone gdzieś daleko,
tak naprawdę:
S A M O T N E
ZAGUBIONE

Obserwujesz zjawisko
DŁUGO... bardzo długo...
Wręcz wydaje ci się
że wieki - stoisz i obserwujesz.

Nie współczujesz.

Lata bezruchu.
Ona wstaje.
Przytula się do twojego rozgrzanego ciała
zimne od środka.
czujesz. Ona DRŻY!
z zimna
z samotności?

Pomimo tego że ją odrzucasz
Wraca
za każdym razem.
teraz płacze

"Dlaczego? Dlaczego ona płacze?"

jej ciało krzyczy
Emanuje gorącem

Uciekasz.

Biega boso po trawie,
aby ponownie zapaść w bezsensowne zagubienie
i nicość

Odchodzisz
zabierasz ubranie

Odwracasz się jednak.
Spoglądasz za siebie
bierzesz w ramiona zagubienie i nicość

I nagle
Czujesz
przyjemne ciepło
na całym ciele,
Drżenie w okolicach mostka




genji

24 lipca 2010

CZELEOBIEKTYWY


w mieście patelnia
w mieście stada turystów
w mieście w cieniach stłoczone
w mieście odgłosy świata
zabytkowy kościół
zabytkowy dom
zabytkowy zamek
zabytkowy zabytek...
kolorowy parasol
kolorowy pan
kolorowa pani
kolorowe cuda...
i CZELEOBIEKTYWY
w mieście szukające
czegoś więcej
czegoś innego
czegoś magicznego
czegoś ukrytego
pośród zabytków
pośród kolorów


Ryba

18 lipca 2010


Dawno się tutaj nic nie działo :D Co absolutnie nie oznacza że grupa CZELE śpi! Każdy z nas działa, każdy z nas tworzy! Są wakacje, Szmycu wybył do krainy wikingów na cały miesiąc, ale jestem przekonany że właśnie zaprrrdala ze swoim Nikonem gdzieś po norweskich fiordach... Zobaczycie co będzie jak wróci! Mam nadzieję że przywiezie nam jakiś klimatyczny, czarujący fotoreportaż :D Klodia i Genji co prawda nie podróżują, ale też nie próżnują, spędzając ten wakacyjny czas wyjątkowo twórczo... tylko jakoś się tutaj dziewczyny nie chwalą owocami swojej pracy :/ nieee chce sie pisać wieem :P
A ja po kilku miesiącach obudziłem się z twórczego niebytu, a to za sprawą pieszej pielgrzymki na Jasną Górę. Postanowiłem zabawić się w fotoreportera, ukazać radość i trud pielgrzymowania... Marnie mi to wyszło :D Zrobiłem kupę błędów za które Szmycu by mnie zrównał z błotem :( Ale podobno człowiek uczy się na błędach. Zatem świadom swoich błędów wyciągnąłem stosowne wnioski i teraz jestem bogatszy o wiele doświadczeń :) ale na razie dam sobie spokój z fotoreportażem... Bo na Jasnej Górze, po trzech dniach niezbyt satysfakcjonującego fotografowania znalazłem inspirację, po raz kolejny uświadamiając sobie co mnie tak naprawdę kręci w tej fotografii...

29 czerwca 2010

buszując w zbożu


Słoneczny poniedziałek, burzowe chmury raz po raz przesuwały się po niebie dając niepokojący zwiastun wojny piorunów w towarzystwie deszczu. Jednak chmury jak szybko przyszły, tak szybko poszły, a Bełk ogarniały salwy śmiechu i aromat kiełbasek wprost z ogniska. Czele chce dobrze zacząć wakacje, dlatego ja wraz z Genji, Annie i zaprzyjaźnioną z grupą Lusią postanowiłyśmy pobuszować w zbożu w poszukiwaniu letnich inspiracji. Niestety nie wyciągnęłyśmy z pola nic prócz masy chwastów czepiających się naszych ubrań. Inspiracja jest czy jej nie ma -było miło.


Klodia

27 czerwca 2010

Śniadanie

Za ten dyptyk dostałem dzisiaj w szkole 2. Ponieważ nie jest odrealniony, no ale skoro tematem był dyptyk myślałem, że mogę przynieść coś charakterystycznego dla siebie. Już wiem, że niektórzy bardziej cenią sobie jaszczura z kosmosu, lecącego w stronę ziemi z rozdziawioną paszczą wchłaniającego przez zasysanie polskie autostrady, i wydzielający nie normatywne ilości CO2 na skutek ich trawienia. Tylko jaki sens ma takie coś? Robienie czegoś na siłę tylko i wyłącznie w celu pokazania, że się potrafi. Moim zdaniem nie warto robić zdjęć które i tak wylądują w czeluściach szuflady i ewentualnie migną naszym potomką w drodze na śmietnik po naszej śmierci.

Szmyc

25 czerwca 2010



mnie zaś ogarnia, chwilowe zawieszenie
jakby ktoś podczas oglądania filmu wcisnął pauzę
a potem zaczął przewijać do początku.

tak!- CZELOWCY - to zapewne powód niedoboru Słońca.
jednak człowiek zaczyna się przyzwyczajać do wiecznego zimna
i deszczu.

CZEKAMY NA SŁOŃCE

Genji

24 czerwca 2010

kawa, czekolada i jazzowy fortepian...



...ogarniają wszystkie moje zmysły... głowa pełna przepysznych abstrakcji, jednak są jeszcze zbyt ulotne i nieokreślone żeby je zmaterializować i uchwycić w obiektywie...


ryba