23 lutego 2011

Nie wiem jak się to dzieje,że ilość zadawanej pracy jest wprost nieproporcjonalna do doby, w której mamy ograniczone możliwości bo przecież trzeba: spać, jeść, nie mówiąc już o odpoczynku i potrzebach fizjologicznych.
Marzec nadchodzi dużymi KROKAMI, a mnie coraz dogrzej jest się ogarnąć i przeraża mnie wizja dyplomu (dyplomów - liczba mnoga.) Tak bardzo marzę o odpoczynku, chwili wytchnienia, w której będę mogła się oddać małym przyjemnościom takim jak picie gorącej czekolady, czy po prostu wylegiwanie się na trawie i spoglądanie w niebo(no musi minąć ta przeokropna zima, oczywiście) czy oglądaniu filmów, malowaniu i słuchaniu ciszy. Poza tym ostatnio szukam czegoś nowego do zdjęć, aby były one świeże, nowe i zmotywowały mnie do pracy.
Powracając do dnia dzisiejszego, przez najblizszy miesiąc będę żyła jeszcze DRUKIEM, HISTORIĄ SZTUKI, RYSUNKIEM I MALARSTWEM. Tylko wszystko pozdaję odetchnę z wielką ulgą.




genji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz